Wspólna podróż

W aucie podróżuje czwórka gangsterów bez włosów na głowie, a w bagażniku przewożony jest przerażony biznesmen, który z obawy przed nieznanym losiem, który go czeka, nieco stracił panowanie nad sobą.

W pewnym momencie pojazd zatrzymuje się i bagażnik się otwiera, ukazując biznesmenowi stojącego przed nim policjanta.

Biznesmen, ogarnięty ulgą na widok funkcjonariusza

- O jak dobrze, że pana widzę, tak się bałem!

Na to policjant odpowiada:

- Nie gadaj tyle, posuń się!

Zobacz inne dowcipy z tej kategorii

Zaskoczenie obustronne

Policjant zatrzymuje faceta wyraźnie pod wpływem:

- Czy Pan jest pijany?

- NIE!

- Taa? To proszę powiedzieć alfabet od tyłu!

- zet igrek wu u te es er pe o en em eł el ka jot i ha gie ef e de ce be a

- Jestem pod wrażeniem, ja nie potrafię tego zrobić na trzeźwo!

- Ja też!

Policjant balonik i niespodzianka

Pierwszy dzień Nowego Roku.

Policjant na służbie zatrzymuje samochód z młodym mężczyzną za kierownicą.

Wydaje mu się, że mężczyzna wygląda na pijanego.

Policjant myśli sobie, kurczę, skończyły mi się wkłady do alkomatów, ale co tam, wyciąga zwykły balonik z imprezy sylwestrowej i mówi do kierowcy:

– Dmuchaj pan, sprawdzimy trzeźwość.

Mężczyzna dmucha i oddaje sprzęt policjantowi.

Policjant odbiera balonik, wypuszcza powietrze i wącha.

Nie wyczuwa alkoholu.

Próbuje dalej, wypuszczając sobie powietrze z balona na twarz.

W tym momencie odzywa się mężczyzna z samochodu:

– Trudna, ciężka i wymagająca poświęceń ta służba mundurowa?

– No niestety – odpowiada policjant i nadal wdycha powietrze z balonika.

– Bo wie pan, panie władzo, ja to chciałem do wojska, ale nie wzięli mnie niestety...

– A to dlaczego? – pyta zdziwiony policjant.

– Wykryli u mnie gruźlicę i płonicę – odpowiada kierowca.

Małżeńskie nieporozumienie

Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwolona prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:

- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, wiec jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoja ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu. Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:

- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.

- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Policjant zaskakuje biznesmena

W aucie podróżuje czwórka gangsterów bez włosów na głowie, a w bagażniku przewożony jest przerażony biznesmen, który z obawy przed nieznanym losiem, który go czeka, nieco stracił panowanie nad sobą.

W pewnym momencie pojazd zatrzymuje się i bagażnik się otwiera, ukazując biznesmenowi stojącego przed nim policjanta.

Biznesmen, ogarnięty ulgą na widok funkcjonariusza

– O jak dobrze, że pana widzę, tak się bałem!

Na to policjant odpowiada:

– Nie gadaj tyle, posuń się!

Kierowca kontra policjant

Policjant zatrzymał kierowcę, który jechał zbyt szybko.

- Czy mogę zobaczyć prawo jazdy? - pyta.

- Nie mam prawa jazdy. Zostało zabrane, kiedy ostatnio jechałem w stanie nietrzeźwości.

- Czy to Pana samochód?

- Nie, to nie mój samochód. Ten jest skradziony.

- Czy Pan ukradł samochód?

- Tak, tak. Poza tym wydaje mi się, że widziałem dowód rejestracyjny w schowku, kiedy kładłem tam moją broń.

- Czy masz pistolet w schowku?

- Tak, schowałem go po tym, jak zastrzeliłem kobietę, która jest właścicielem tego samochodu i umieściłem ją w bagażniku.

- Czy jej ciało jest w bagażniku?

- Tak Panie władzo.

Policjant skuł kierowcę i zaprowadził do radiowozu. Potem przerażony wezwał posiłki z komisariatu. Kiedy przybyły, jego przełożony, pyta się kierowcy:

- Czy mogę zobaczyć prawo jazdy?

- Tak, proszę bardzo.

- Prawo jazdy jest ważne. Gdzie jest samochód?

- Tam stoi. Auto jest oczywiście moje, tu jest dokument rejestracyjny.

- Tak, to Pana samochód, zgodnie z dokumentami. Czy mogę otworzyć schowek, aby sprawdzić, czy jest tam broń?

- Oczywiście, proszę bardzo, ale tam nic nie ma, dlaczego miałoby być?

- Tak, to prawda, nic nie ma. Czy możesz otworzyć bagażnik? Powiedziano mi, że w środku jest ciało kobiety?

- Tak, nie ma problemu.

- Nic nie ma. Nie rozumiem. Policjant, który zatrzymał Pana, powiedział mi, że nie miał Pan prawa jazdy, samochód został skradziony, że pistolet znajduję się w schowku i trup w bagażniku?

- Twierdził również, że jechałem za szybko?

Zaginione udomowione rybki

Funkcjonariusz policji wodnej na brzegu jeziora dobrze znanego z doskonałych warunków wędkarskich zatrzymał faceta z dwoma wiadrami ryb:

- Czy ma pan pozwolenie na łowienie ryb w tym miejscu?

- Ależ proszę pana, to są udomowione rybki!

- Udomowione?!

- Tak, co wieczór wyprowadzam te właśnie ryby na spacer w tym jeziorku, żeby sobie popływały. Później gwiżdżę i na ten gwizd one same wpływają do mojego wiadra.

- Co mi pan kit wciskasz! Żadna ryba tego nie potrafi.

Facet popatrzył chwilę na funkcjonariusza, po czym powiedział:

- Wobec tego zademonstruję panu. Udowodnię, że to prawda!

- Dobra, pokazuj pan, ale bez żadnych numerów.

Facet wlał więc zawartość wiader do jeziora, postawił je na ziemi i stoi. Policjant stoi obok zaciekawiony:

- No i co?

- Jak to co?

- Zawoła je pan czy nie?

- Zawoła kogo?!

- No, ryby!

- Jakie ryby?

Policjant i jabłkowy interes

Siedzi facet na ulicy obok kosza z pestkami z jabłek.

Podchodzi policjant i pyta:

- Co tam masz?

- Sprzedaję pestki z jabłek.

- A do czego służą...?

- Po zjedzeniu jednej człowiek staje się mądrzejszy.

- A po ile je sprzedajesz?

- 15 zł za sztukę.

- Daj mi jedną.

Policjant zjadł pestkę, pomyślał i mówi:

- Poczekaj chwilę! Za 15 zł mogłem kupić kilka kilo jabłek i mieć z nich mnóstwo pestek zamiast jednej!

- Widzi Pan? Już poskutkowało.

- Rzeczywiście. Daj jeszcze dwie.

Policjant i pingwin na mieście

Idzie Policjant i prowadzi pingwina za łapę.

Spotyka go kolega i pyta:

- Co ty robisz z tym pingwinem?

- A przyplątał się i nie wiem co z nim zrobić.

Kolega na to:

- Zaprowadź go do ZOO.

Po paru godzinach spotykają się ponownie a policjant nadal z pingwinem. Kolega pyta:

- No i co?

- Obejrzeliśmy ZOO, a teraz idziemy do kina.

Może też Ci się spodobać

Łom zamiast skrzypiec

Łom zamiast skrzypiec

Mała pomyłka, duże zamieszanie – skrzypce w banku i łom na lekcji! 😄🔨🎻

Czytaj więcej
Niebieskie wrota i blond logika

Niebieskie wrota i blond logika

Lekcja: czasem lepiej skończyć, zanim powiesz o jedno zdanie za dużo 🤐💬

Czytaj więcej
Szef i jego matematyka

Szef i jego matematyka

Kryzys, podwyżki i... dowcipna zapowiedź przyszłości od szefa! 😅📉

Czytaj więcej
Urodzinowy skok Jasia

Urodzinowy skok Jasia

Jasiu dostaje jedynkę w urodziny, ale liczyć się będzie uczył po swojemu! 😆

Czytaj więcej
Z miarką na randkę

Z miarką na randkę

Pierwsza randka i... narzędzia pomiarowe? Facet nie zostawia nic przypadkowi! 🤭

Czytaj więcej
Kłopotliwe zalecenie

Kłopotliwe zalecenie

Gdy psychoterapeuta nie przewidział wszystkich scenariuszy! 🧠😅

Czytaj więcej
Wykład z przymrużeniem oka

Wykład z przymrużeniem oka

Dowiedz się, do czego może doprowadzić nadmiar wyobraźni na wykładzie! 💡🎭

Czytaj więcej
Totolotek i rzeczywistość

Totolotek i rzeczywistość

😅 "Co byś zrobił z wygraną w Totolotka?" – odpowiedź męża szybko sprowadza go na ziemię!

Czytaj więcej