Z łazienki wybiera szczęśliwa żona.
Podbiega do męża.
Daje mu buziaka w policzek i mówi:
- Kochanie, zrzuciłam dwa kilogramy!
- A spuściłaś wodę...?
Z łazienki wybiera szczęśliwa żona.
Podbiega do męża.
Daje mu buziaka w policzek i mówi:
- Kochanie, zrzuciłam dwa kilogramy!
- A spuściłaś wodę...?
Żona wraca do domu, rozbiera się z kurtki i zmienia obuwie, jak w każdym polskim domu.
Wchodzi do kuchni, siada przy stole.
Mąż w tym czasie robi herbatę.
– Zrobić i tobie, kochanie? – pyta żonę.
– Poproszę – odpowiada żona.
Po chwili ciszy mąż stawia herbaty na stole, a żona, patrząc mu głęboko w oczy, pyta:
– Kochanie, co byś zrobił, gdybyś wygrał w Totolotka?
Mąż się chwilę zastanawia i odpowiada:
– Podzieliłbym wygraną na pół, wziął swoją połowę, zostawił cię i sam wyruszył w świat.
Żona przez chwilę patrzy na męża, po czym spokojnym tonem odpowiada:
– Ok, to masz tutaj połowę mojej wygranej, i w drogę... – kładąc 8 zł na kuchennym stole.
Sylwester, rzecz dzieje się w szpitalu na ostrym dyżurze.
Wchodzi lekarz dyżurny i pyta:
– Co tu się dzieje? Był jakiś wypadek? Dlaczego mamy tylu pacjentów ze stłuczeniami głowy?
Podchodzi do jednego z pacjentów i dopytuje:
– Co się Panu stało?
– To od wałka... – odpowiada pacjent.
– A Panu co się stało? – dopytuje lekarz.
– Ja też dostałem wałkiem – odpowiada drugi pacjent.
– A Pan, czy Pan też dostał wałkiem?
– Tak, Panie doktorze, też dostałem wałkiem – odpowiada trzeci pacjent.
– Czy to jakaś epidemia? Wyjaśni mi to ktoś? – pyta zdezorientowany lekarz.
– Nie, panie doktorze, to nie epidemia. – odpowiada pielęgniarka i dodaje – Jeden z Panów chciał uciec od żony i wmieszał się w tłum na Starym Rynku.
Pewna młoda dziewczyna co dwa tygodnie wraca do rodzinnego miasta na weekend i odwiedza swoich rodziców.
Wspólnie przygotowują posiłek, nakrywają do stołu, spędzają razem czas.
Podczas przygotowywania sałatki, młoda dziewczyna otworzyła lodówkę i ujrzała na środku drzwi od wewnątrz przyklejone zdjęcie pięknej, smukłej, zgrabnej i dość skąpo ubranej dziewczyny.
Zdezorientowana, zapytała mamę:
– Mamo, po co wisi tutaj to zdjęcie?
– Och, przykleiłam je, żeby pamiętać o nieobjadaniu się – odpowiedziała, lekko zawstydzona, mama.
– I co, działa? – dopytywała dziewczyna.
– Tak i nie, kochanie, zależy z której strony patrzeć – odpowiedziała mama.
– To znaczy, możesz mi to wytłumaczyć? – dopytywała córka.
– No bo ja straciłam 4 kg, ale twój ojciec przytył 6 kg – wyjaśniła matka.
Dzień 14 lutego jest znany większości jako dzień zakochanych, tzw. Walentynki.
Mąż wraca z pracy do domu.
Żona czeka podekscytowana z obiadem na niego.
Od progu wita go miło: buziak, przytuliła się. W końcu ciekawość ją zżera, nie może wytrzymać i pyta:
– Kochanie, co mi kupiłeś na Walentynki?
– Kochanie, wyjrzyj przez okno, proszę. Widzisz tego Mercedesa, który stoi koło naszego samochodu?
– Jasne, że widzę, rany, jest piękny! – piszczy z zachwytu żona.
Na co mąż spokojnie przytula żonę i odpowiada:
– No to w takim kolorze rajstopy ci kupiłem...
Chłopak entuzjastycznie do dziewczyny:
– Zaplanowałem fantastyczny wieczór na Walentynki. Zgadnij, zdobyłem trzy wejściówki do kina!
– Ale po co nam aż trzy?
– Ano, dla twojej mamy, taty i brata, żebyśmy mogli spokojnie się bawić.
Para poznała się przez Internet.
Umawia się na pierwszą randkę.
Facet pyta kobietę:
– Jak cię rozpoznam?
– No przecież wiesz, metr sześćdziesiąt pięć wzrostu, pięćdziesiąt cztery kilogramy wagi, będę w niebieskich dżinsach.
– Świetnie. Ja będę miał próbnik kolorów, miarkę i wagę.
Chłopak odprowadza dziewczynę późnym wieczorem do domu.
Przed bramą po ostatnim buziaczku, nagle mówi:
- Słuchaj, chodzimy ze sobą już cztery miesiące. Chodź na pół godzinki do mnie. Mam wolna chatę, zrobię kolację.
- Nie mogę... - odpowiada panna.
- Chodź proszę, proszę, proszę...
- No dobrze, ale muszę na trzy minutki wpaść do domu i powiedzieć rodzicom, że wrócę później.
- Dobrze, tylko się szybko! - zgadza się radośnie chłopak.
Dziewczyna wbiega do klatki, po trzech minutach wraca, całuje chłopaka i mówi:
- No to chodźmy...
W tym momencie otwiera się okno jej mieszkania, wychyla się ojciec i wrzeszczy: - Zośka! Kto wodę w kiblu za ciebie spuści?!
Przychodzi zajączek do sklepu spożywczego i mówi:
– Poproszę 2 kilogramy żółtego sera.
Następnego dnia przychodzi ponownie i prosi o 2 kg sera.
Sytuacja powtarza się przez cały tydzień.
W końcu, sprzedawczyni pyta:
– Po co ci tak dużo sera?
– Proszę ze mną to pani pokażę, odpowiada zajączek.
Idą nad jezioro, wrzucają ser do wody, woda zabulgotała i ser zniknął.
- Co tam jest? – pyta sprzedawczyni
Na co zajączek:
– Nie wiem, ale strasznie lubi żółty ser!
Gangsterzy, biznesmen i policjant – wszyscy jadą razem, choć nie tak, jak myślisz! 🚓😆
Czytaj więcejDowiedz się, jak jedno pytanie może zmienić przebieg egzaminu! 🤔📚
Czytaj więcejUrzędniczy poranek – kawa, gazeta i... myśl, że praca już trwa! 😄☕📰
Czytaj więcejGdy próbujesz rozpalić ogień, a przypadkiem podpalasz cały las! 🔥🙈
Czytaj więcejBlondynka zbiera dane do marynarek, ale tabelka wygląda jak z planu budowy! 😅
Czytaj więcejCzasem wystarczy zmiana wysokości, by dziecięce "spadanie” przestało zaskakiwać! 😂👶
Czytaj więcej