Dowcipna żona

Mężczyzna po ciężkim dniu w pracy, gadzie nie miał czasu nawet iść do toalety, wraca do domu i od razu idzie do toalety.

Siada na kibelku.

Żona krząta się po domu i nagle słyszy stękanie dochodzące z toalety, w której jest jej mąż.

Myśli sobie:

- Drań wszedł, nawet się nie przywitał, tylko od razu czmych do toalety. To ja mu teraz zrobię kawał.

Postanawia zgasić mu światło.

Po chwili z toalety słychać przerażający krzyk mężczyzny:

Po chwili z kibla słychać krzyk:

- Aaaaaaaaa, o cholera, ratunku!!

Przerażona żona otwiera drzwi i zapala światło.

Na co mąż uspokaja oddech i z ulgą mówi:

- Ufffff... Myślałem, że mi oczy pękły od tego stękania...

Zobacz inne dowcipy z tej kategorii

Sąsiad na ratunek

Jak zwykle, po ślubie kończy się sielanka, a zaczynają się problemy. Pewnego dnia przychodzi mąż z pracy, a kran w domu cieknie. Żona pyta:

– Może byś naprawił kran?

Mąż mówi:

– A co ja, hydraulik?

Na drugi dzień ogródek jest nie skopany. Żona znowu się pyta:

– Może byś skopał ogródek?

– A co ja, ogrodnik?

Na trzeci dzień mąż przychodzi i krany nie ciekną i ogródek jest skopany. Mąż się pyta żony:

– Kto wszystko zrobił?

A żona:

– Sąsiad powiedział, że zrobi to wszystko za ciebie, jeśli upiekę mu jakieś pyszne ciasto, albo się z nim prześpię.

– No i co mu upiekłaś?

A żona:

– A co ja, cukiernik?

Perfekcyjny, ale z wyrazem twarzy

Sprawa rozwodowa:

- Co jest przyczyną pozwu?

- No...

- Mąż pije?

- Nie.

- Narkotyki?

- Nie.

- Mało zarabia?

- Nie, nieźle zarabia.

- Bije panią?

- Nie.

- Nie zajmuje się dziećmi?

- Zajmuje.

- Zdradza panią?

- Ależ skąd!

- Nie zaspokaja pani seksualnie?

- Ależ skąd. Zaspakaja jak nikt inny.

- Nie pomaga pani przy pracach domowych?

- Pomaga. Robi wszystko, co potrzeba.

- To co jest przyczyną rozwodu?!

- Wysoki Sądzie, musiałby Wysoki Sąd zobaczyć, z jaką miną on to wszystko robi...

Nocny powrót mistrza

Środek nocy - trzecia nad ranem.

Do domu wraca zmęczony po libacji z kolegami mężczyzna. Otwiera drzwi cicho, delikatnie skrada się w przedpokoju, żeby tylko nie obudzić żony. Nagle słychać zgrzyt zegara, wysuwa się kukułka i kuka 3 razy.

- O cholera- myśli zaniepokojony mężczyzna - ale wiem co zrobić, do kukać muszę jeszcze 8 razy i żona nawet jak się obudziła, będzie myślała, ze wróciłem o 11.

Jak postanowił - tak zrobił i zadowolony z siebie położył się spać.

Rano budzi go żona.

- Kochanie, musisz dzisiaj wcześnie wstać.

- A po co? Przecież dziś sobota.

- Musisz wstać i oddać zegar do naprawy.

- A co się stało?

- Coś jest nie w porządku z kukułką. Wyobraź sobie zakukała w nocy 3 razy, potem zachichotała szyderczo, pare razy beknęła, do kukała 8 razy i poszła do łazienki się porzygać.

Biurokracja ponad chmurami

W drodze na ślub niedoszła para młoda zginęła w wypadku samochodowym. Trafiła do nieba i pytają się świętego Piotra czy mogą wziąć ślub tutaj w niebie.

- Nie wiem, jest to pierwszy raz kiedy ktoś o to mnie zapytał. Poczekajcie dowiem się.

Święty Piotr odchodzi. Para usiadła i czeka, czeka. Minęły dwa miesiące, a świętego Piotra dalej nie ma. Czekając zaczęli się zastanawiać, a co by było, gdyby im nie wyszło, czy można wziąć rozwód w niebie?

Po miesiącu pojawił się święty Piotr.

- Tak. Informuję, że można wziąć ślub w niebie.

- Wspaniale - Odpowiedziała para. Ale jak cię nie było zastanawialiśmy się, co będzie jak nam nie wyjdzie. Czy można w razie czego uzyskać rozwód w niebie?

- Zwariowaliście? 3 miesiące zajęło mi znalezienia księdza tutaj. Czy macie pojęcie ile zajmie mi znalezienie prawnika?

Mąż unika kłopotów z sąsiadami

Małżeństwo przeprowadziło się na wieś.

Spokojniejsze życie, więcej wolnego czasu, nowi znajomi.

Żona odkryła w sobie pasję do śpiewania i postanowiła zapisać się do kościelnego chóru.

Spodobało jej się to tak bardzo, że w domu non stop śpiewała: w łazience, przed pójściem do łóżka, w kuchni, zaraz po przebudzeniu, podczas gotowania i prasowania, podczas oglądania telewizji, a nawet w czasie posiłków.

W tym czasie mąż za każdym razem, chwilę po tym, jak małżonka zaczynała śpiewać, podnosił się i wychodził na taras pod pozorem zaczerpnięcia powietrza, zapalenia papierosa czy zrobienia czegokolwiek.

Żona w końcu nie wytrzymała i zapytała:

– O co ci chodzi? Dlaczego wychodzisz za każdym razem, kiedy zaczynam śpiewać? Nie podoba Ci się, kochanie?

– Ach, kotku – westchnął mąż, po czym dodał – uwielbiam twój śpiew, po prostu nie chcę, aby sąsiedzi pomyśleli, że cię biję, dlatego wychodzę, aby widzieli, że jestem na zewnątrz i nie robię ci nic złego.

Pomyłka z piekła rodem

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA, zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i zamieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej.

Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej.

Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony.

Niestety pomylił się o jedną literę.

Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół.

Przeczytała na ekranie:

Temat: Jestem już na miejscu.

- Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.

PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco.

Mąż kontra zupa

Mąż wraca do domu zmęczony jak wół i od razu siada do stołu i czeka na obiad.

Żona przynosi mu talerz zupy pomidorowej, której mąż wręcz nie znosi.

Zdenerwowany otwiera okno i wyrzuca talerz na podwórko.

Żona patrzy, obraca się i idzie do kuchni.

Po chwili przynosi mężowi drugie danie: kluseczki polane sosem, golonko i sałatkę z kapusty.

Mężowi aż na ten widok ślinka cieknie.

Już zabiera się za sztućce, gdy żona łapie talerz i wyrzuca go za okno.

- Co Ty robisz?

Na co żona spokojnie odpowiada:

- No myślałam, że drugie danie też zjesz w ogrodzie.

Informatyk kontra urodziny

Żona młodego informatyka wyprawia urodziny i prosi męża:

- Czy mógłbyś mi troszeczkę pomóc?

- Co mam zrobić? - dopytuje mąż.

- Napisz proszę na torcie: "Wszystkiego najlepszego!” - prosi żona.

- Nie ma sprawy! - odpowiada mąż.

Mąż poszedł do swojego pokoju.

Siedzi tam 10 minut, 20 minut...

Mija pół godziny.

W końcu żona pyta:

- Kochanie jak idzie? Skończyłeś już?

Na to zmieszany mąż odpowiada:

- Niestety jeszcze nie... Tort nie mieści się do drukarki.

Może też Ci się spodobać

Zmywanie bez końca

Zmywanie bez końca

Praca pełna talerzy, ale po miesiącu... coś poszło nie tak! 🤣🍴

Czytaj więcej
Nieznalezione podobieństwo

Nieznalezione podobieństwo

Matka i córka odkrywają, że niektóre szkolne zagadki są ponadczasowe 😄🏫

Czytaj więcej
Uregulować długi i poczekać

Uregulować długi i poczekać

Luksusowy samochód, elegancki pan i... długi do spłacenia! Sprawdź, co z resztą wygranej! 😄💼

Czytaj więcej
Sposób na odchudzanie

Sposób na odchudzanie

Kiedy zdjęcie na lodówce działa, ale nie tak, jak mama planowała! 😆

Czytaj więcej
Na końcu języka

Na końcu języka

😂 Kiedy ostatnie pytanie teleturnieju okazuje się bardziej podchwytliwe, niż myślisz!

Czytaj więcej
Policjant i pingwin na mieście

Policjant i pingwin na mieście

Pingwin i policjant razem w mieście – kino po wizycie w ZOO? Czemu nie! 🤣🐧

Czytaj więcej
Historia świątecznej irytacji Mikołaja

Historia świątecznej irytacji Mikołaja

Historia o tym, jak aniołek znalazł się na czubku choinki – i co miał z tym wspólnego Mikołaj! 🎄😅

Czytaj więcej
Mąż unika kłopotów z sąsiadami

Mąż unika kłopotów z sąsiadami

Mąż uwielbia śpiew żony, ale sąsiedzi mogliby tego nie zrozumieć – zobacz, co wymyślił! 😂

Czytaj więcej